Początek końca strefy Schengen

Zaledwie wczoraj napisaliśmy o tym jak to włoska marynarka wojenna zamiast bronić granic stałą się biurem podróży oferującym nachodźcom darmowy przejazd do Europy a już dzisiaj mamy ciąg dalszy:

Sebastian Kurz, minister spraw zagranicznych Austrii, zaapelował do władz Włoch o to, aby wstrzymały transfer na stały ląd migrantów, przywożonych statkami na włoskie wyspy. Apel wystosował po spotkaniu z szefem włoskiej dyplomacji Angelino Alfano w Wiedniu.

Agencja Ansa cytuje słowa austriackiego ministra: „Domagamy się, aby został przerwany przewóz statkami nielegalnych migrantów z włoskich wysp, takich jak Lampedusa, na stały ląd”.

„Jeśli we Włoszech będzie kontynuowany szybki transfer na stały ląd, skąd migranci wyruszają na północ, wzrośnie nie tylko przeciążenie w Europie Środkowej, ale także ludzie będą dalej tonąć” – ostrzegł.

„Ratowanie na morzu nie powinno być biletem do Europy Środkowej” – dodał austriacki minister.

[…]

Kurz powtórzył, że Austria zacznie strzec swych granic, jeśli strona włoska przystąpi do wydawania migrantom tymczasowych dokumentów podróży, umożliwiających im poruszanie się po całej UE przez trzy miesiące.

Sprawa uchodźców pokazuje potworną obłudę Europejczyków, którzy panicznie boją się podejmowania decyzji koniecznych – lecz mogących brzydko wyglądać w merdiach i zamiast tego stroją się – publicznie – w piórka wielkich humanitarystów, a po cichu zajmują się podkładaniem problemu innym.

Dobrze to widać na przykładzie Włoch i Grecji.

Kraje te stały sie celem najazdu nachodźców. Oba te kraje mają marynarki wojenne i są w stanie upilnować swoje morskie granice a nachodźców zawracać z powrotem – gdyby tylko chciały – a nie chcą, gdyż zawracanie ich będzie źle wyglądac w merdiach. Tak samo jak budowanie zasieków na granicach. Orban zbudował zasieki na granicy węgierskiej – i dla lewackiej eurohołoty stał się wrogiem publicznym. Gdyby włoska marynarka wojenna zzaczęłą robić to co do niej należy – czyli bronić granic – Włochy zostałyby przez rozmaich eurowieprzów  jak Timmermans, Szczerbaty Gujo lub Schulz ogłoszone krajem faszystowskim. Oczywiste więc, że włoscy politycy panicznie się czarnego PR boją i granic bronic nie chcą.

Tym bardziej, że nie widzą takiej potrzeby: nachodźcy w większości i tak szybciutko po przewiezieniu na stały ląd uciekają z Włoch na północ Europy – do Niemiec, Austrii czy Szwecji. Więc po co bronić granic i robić sobie złą opinię w merdiach skoro można nachodźców wyławiać i głośno opowiadać jacy to my jesteśmy dzielni, ilu to już nachodźców w tym roku przewieźliśmy – bo wiadomo, że w ostateczności i tak problem podrzucimy innym.

No i biznes trwa. Rozmaite NGO o charakterze półprzestępczym organizują przerzut nachodźców, marynarka wojenna Włoch pomaga – a potem problem jest odsyłany na północ.

A gdy jakieś kraje Europy – jak Polska – szurają, że nachodźców przyjmować nie chcą – to politycy włoscy zaczynają wygłaszać kazania o potrzebie solidarności. Patrzcie jacy my jesieśmy solidarni, tylu nachodźców ratujemy, a wy, faszystowscy i rasistowscy Polacy trkatujecie Unię jako supermarket z którego chcecie tylko brać a nic dawać. Och ach, czy nam Włochom nie należy się przypadkiem automatyczna kanonizacja?

Nie możemy się doczekac aż jakiś polski polityk na to odpali: Jesteśmy za europejską solidarnością. Jeżeli marynarka wojenna Włoch zacznie na poważnie chronić granice – to my, Polacy, chcetnie doślemy kilka okrętów aby w tym pomóc. Tak rozumiemy solidarność. Natomiast podejście Włoch: my wyławiamy nachodźców a wy się nimi zajmijcie żadną solidarnością nie jest.

Wygląda na to, że powoli jednak Europejczykom kończy się cierpliwość i mają włoskiego podejścia do ochrony granic serdecznie dość: Austria ogłosiła, że wysyła wojsko na granicę włosko-austriacką. A najnowsze słowa z austriackiego MSZ pokazują, że kraj ten zaczyna myśleć na temat europejskiej solidarności tak samo jak myśli Polska.

Co w Rzymie wywołuje panikę: Jeżeli Austria, Szwajcaria i Włochy przywrócą kontrole na granicach – a w końcu pewnie przywrócą – to Włochy nagle staną przed dylematem: Albo przyjąć, że nachodźcy pozostaną we Włoszech na zawsze  – czego nikt nie chce ale też nikt nie chce tego powiedzieć głośno – albo trzeba będzie granic bronić na serio. A to oznacza: stać się celem wściekłych ataków lewackiej eurohołoty. Na razie na rozwiązanie drugie włoscy politycy nie mają odwagi.

Co z tego wyniknie?

Ano obserwujemy początek końca strefy Schengen. Powoli poszczególne kraje zaczną przywracac kontrole na granicach. Oczywiście – tylko tymczasowo, na parę miesięcy. Potem te parę miesięcy będzie przedłużone. I jeszcze raz przedłużone aż ani się nie zorientujemy kontrole wrócą na stałe.

Polska też będzie musiała na mostach na Odrze i Nysie kontrole przywrócić – to tylko kwestia czasu.

 

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s