Neil Gorsuch zaprzysiężony

na Sędziego Sądu Najwyższego – donosi w Gazwybie Pani Magda Działoszyńska:

Sędzia Gorsuch, czyli pyrrusowe zwycięstwo Republikanów

Jak to lewactwo nie może przeboleć klęski. Dlatego piszą o „pyrrusowym zwycięstwie Republikanów”. Napiszcie jeszcze, że Demokraci byli „moralnymi zwycięzcami”!

Oj jak to ich boli, jak boli… Tym bardziej, że samo sobie tą klęskę na głowę ściągnęli – o czym My, Wielki Wódz, pisaliśmy obszernie omawiając amerykańską instytucję „filibuster” – czyli obstrukcji parlamentarnej.

Przypominamy pokrótce: Zawiłe regulaminy amerykańskiego Kongresu mówiły (nie wprost, ale taki był ich sens), że o ile zwykłe ustawy uchwala się większością głosów o tyle sprawy szczególnie ważne muszą mieć nie 50 lecz 60% procent głosów za. Chodziło o to aby wymusić na partii będącej w aktualnej większości konieczność szukania kompromisów z mniejszością tak aby sprawy ważne miały – przynajmniej częściowe poparcie obu partii.

Ten system długo działał bardzo dobrze ale podczas rządów Obamy Demokraci stworzyli prawny precedens – i stosując sztuczki prawne znieśli możliwość stosowania obstrukcji aby przepchać z przyczyn czysto ideologicznych ustawe o Obamacare, pomimo sprzeciwów Republikanów. (O czym pisaliśmy). A potem znieśli możliwość obstrukcji przy głosowaniu nad nominacjami sędziów federalnych. Zaś na koniec – w przypływie absolutnie bezdennej niewiarygodnej wręcz głupoty – Harry Reid zapowiedział, że po zwycięstwie wyborczym w roku 2016 (Demokratom w głowie się nie mieściło, że mogą nie wygrać) zostanie zniesiona możliwość obstrukcji parlamentarnej przy niminacji sędziów Sądu Najwyższego – co oznaczać miało – Demokraci będą mogli przepchać do Sądu Najwyższego kandydaturę każdej lewackiej małpy jaką tylko zapragną – bez liczenia się z opozycją.

Była to straszliwa krótkowzroczność. Demokraci wybory przegrali – i nagle zorientowali się, że dobrze by było gdyby jednak instytucja filibustera była zachowana. Dla partii będącej w większości jest to przeszkoda w rządzeniu ale dla mniejszości jest to wygodnie narzędzie pozwalające większość od czasu do czasu zmuszać do kompromisu.

Mądrość nakazywała zawarcie z Republikanami paktu: My nie blokujemy nominacji sędziego Gorsucha ale wy zobowiązujecie się nie likwidowac przepisów o obstrukcji parlamentarnej. (W przeszłości kiedyś niektórzy Republikanie, jak McCain, zawarli podobny pakt z Demokratami na czas trwania kadencji Kongresu, więc precedens dla takiego paktu już był).

Ale w ideologicznym zacietrzewieniu Demokraci okazali się niezdolni do planowania długofalowego. Zablokowali Gorsucha , Republikanie odpowiedzieli zmianą regulaminu Kongresu – i Gorsuch przeszedł tak czy siak. A co najgorsze – dla Demokratów – teraz nominacje sędziowskie nie będą mogły byc blokowane przez mniejszośc parlamentarną.

Co ma swoje konsekwencje. Lewicowi sędziowie Sądu Najwyższego mają swoje lata i pewnie już niedługo pociągną. Pierwsza w kolejności jest sędzina Ginsburg, lewacka heksa, która choć umysłowo jest jeszcze w miarę sprawna (o ile można mówić o sprawności umysłowej lewaczki) o tyle fizycznie jest z nią coraz gorzej. Jeszcze za rządów Obamy koledy partyjni namawiali ją aby dobrowolnie zrezygnowała i przeszła na emeryturę, co umożliwiłoby Prezydentowi mianowanie na jej miejsce jakiegoś innego lewaka. No ale uparła się aby sędziowac dalej – i nagle Demokraci stoją wobec niewesołej dla nich perspektywy, że Prezydent Trump nie tylko, że mianuje Gorsucha na miejsce Scalii ale i jakiegos konserwatystę na miejsce Ginzburg, po tym gdy ta zrobi Ameryce przysługę i zejdzie z tego świata.

A przy odrobinie szczęścia, jeżeli lewacy będą umierać w odpowiedniej kolejności to Prezydent Trump może sąd obsadzic konserwatystami i oczyścić go z zarazy lewactwa na półwiecze.

Co w tej sytuacji pozostaje Demokratom?

Jedna tylko opcja: Po ewentualnym odzyskaniu przez nich większości w Kongresie aby odzyskać Sąd Najwyższy będą musieli złamać kolejną amerykańską tradycję. Konstytucja USA ustanawia Sąd Najwyższy ale nigdzie nie mówi, że musi on składać się z dzewięciu sędziów. Ta liczba jest wynikiem tradycji (od roku 1869). Co oznacza, że Demokraci będą mogli odzyskać większość w Sądzie metodą Nachamowa: Dopychając do niego nowych sędziów ponad obecną liczbę dziewięciu. Jest to rozwiązanie jak zaznaczyliśmy – chamskie – ale rozważał je już raz Prezydent Roosevelt, z tym, że Kongres mu ten pomysł utrącił.

Demokraci pewnie zechca do niego wrócić – już o tym piszą – a że jak na lewaków przystało nie są w stanie przewidywac konsekwencji swoich ruchów, więc im podpowiadamy jak będzie:

Każde naginanie tradycji parlamentarnej dla doraźnych celów taktycznych obraca się przeciwko jego autorom. Demokraci gdy byli w większośc  zaczęli rozmontowywać instytucję filibustera – co dało pretekst Republikanom do tego aby go zlikwidowac w momencie gdy to oni będą większości. Dzisiaj z tego powodu wśród Deokratów jest płacz i zgrzytanie zębami.

Jeżeli Demokraci dla odzyskania większości w Sądzie Najwyższym złamią tradycję i do obecnych dziewięciu sedziów wybiora dodatkowych dziesięciu – to przy najbliższej okazji Republikanie dołączą do sądu nastepnych dwudziestu swoich.

Ktoś powinien Demokratom wytłumaczyć, że powinni sobie dać na wstrzymanie. Ale czy to zrozumieją?

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s