Internowanie Japończyków

Google na głównej stronie swojej wyszukiwarki umieścił dzisja portret Freda Korematsu. To nas, Wielkiego Wodza, sprowokowało do napisania kilku zdań.

Podczas drugiej wojny światowej Stany Zjednoczone internowały w obozach obywateli oraz mieszkańców USA pochodzenia japońskiego. Od tego czasu, po dziś dzień, ta historia jest jednym ze sztandarowych zarzutów jaki lewacka hołota wysuwa pod adresem Ameryki. No dobrze mówią oni. Być może komuna wybudowała archipelag Gułag ale w końcu Amerykanie zamknęli swoich Japończyków w obozach, więc Amerykanie nie są lepsi od komuny.

Oczywicie – pomiędzy internowaniem Japończyków a nazistowskimi i komunistycznymi obozami koncentracyjnymi istnieją kolosalne różnice. Tym niemniej historia internowania Japończyków stanowi czarną kartę w historii Ameryki – tylko, że nie z tych powodów z jakich przedstawiają to lewacy.

Ale po kolei.

Zacznijmy od motywacji. Po ataku na Pearl Harbor Japońskie armie na Pacyfiku szły od zwycięstwa do zwycięstwa. Przez moment wydawało się, że mogą nawet dokonać inwazji Hawajów – a być może nawet kontynentalnych Stanów Zjednoczonych. (I faktycznie – prawie im się to udało – przez jakiś czas okupowali amerykańskie wyspy u wybrzeży Alaski).

Dowództwo obawiało się, że groźba inwazji jest realna i wiedziało też że na Zachodnim Wybrzeżu mieszka kilkaset tysięcy Japończyków oraz obywateli USA pochodzenia japońskiego. Obawa, że staną się piątą kolumną była jak najbardziej usprawiedliwiona.

Aby temu zapobiec administracja nakazała internowanie amerykańskich Japończyków. Zamknięto ich w kilku obozach w odludnych częściach kraju, gdzie przeżyli do końca wojny.

W odróżnieniu od Gułagu i obozów niemieckich – nikt tam Japończyków nie mordował ani nie maltretował. Na początku warunki były spartańskie – ale nie nieludzkie. Zamknięci w obozach ludzie nie głodowali, nie umierali z mrozu. Gdy się czyta dzisiaj artykuły lewaków opisujących jak okropne były warunki życia w barakach – czego dowodem było to, że na przykład – pocztkowo klozety były wspólne na kilka rodzin – to człowiek, który wie jak wyglądała rzeczywistość prawdziwych obozów koncentracyjnych czuje tylko poirytowanie.

Dzieci mieszkające w obozach ze swoimi rodzicami mogły chodzić do szkół. Młodzi ludzie w wieku w którym mogli iść do college’u – musieli pisac podania o zwolnienie z obozu po to aby móc się zapisac do college’u – i podania takie były rozpatrywane pozytywnie – tych którzy prosili o zwolnienie motywując to chęcią nauki – zwalniano. Nie tylko pokończyli college – ale pokończyli je na koszt rządu federalnego. Tak tak. Ich amerykańscy rówieśnicy, którzy nie mieli pochodzenia japońskiego – zostali objęci poborem i poszli walczyć i ginąć na frontach wojny. A ci, którzy mieli w żyłach dość krwi japońskiej aby się załapać na internowanie – uniknęli wojska i zaliczyli college na koszt Wuja Sama. Jeżeli Ameryka kogoś dyskryminowała – to nie Japończyków ale swoich własnych białych i czarnych obywateli.

Krytycy mówią, że decyzja o internowaniu Japończyków była motywowana względami rasistowskimi – bo na przykład Amerykanie pochodzenia włoskiego czy niemieckiego internowani nie byli.

To prawda – ale po pierwsze – asymilacja Niemców i Włochów w społeczeństwie amerykańskim postępowała szybciej niż Japończyków. Po drugie – ani Niemcy ani Włochy nie posiadały floty, która byłaby w stanie dokonać inwazji USA. Nie mając ani jednego lotniskowca kraje te nie były w stanie – choćby nie wiem jak chciały – dokonać uderzenia na kontynent amerykański. Bez groźby niemieckiej czy włoskiej inwazji USA – nie było pilnej potrzeby aresztowania Włochów czy Niemców. Co innego Japonia: Przez pierwsze pół roku wojny na Pacyfiku jej flota górowała nad amerykańską. Dzisiaj wiemy, że najprawdopodobniej inwazji Kaliforni nie byliby w stanie dokonać – ale w roku 1941 nie było to takie jasne. Decyzja internowania Japończyków miała więc racjonalne podstawy.

Władze wojskowe starały się aby niedogodności związane z internowaniem minimalizować – na przykład internowaniem objęto tylko Japończyków mieszkających w stanach zachodnich. Resztę – tych z centrum i wschodniego wybrzeża – pozostawiono w spokoju. Podobnie internowaniem nie objęto Japończykó mieszkających na Hawajach – co jest trochę dziwne.

Tym niemniej była to decyzja kontrowersyjna i od początku krytykowana. Rząd – rozdarty pomiędzy potrzebą zapewnienia bezpieczeństwa podczas wojny oraz chęcią traktowania obywateli pochodzenia japońskiego fair podjął próbę rozwiązania problemu honorowo. Młodym japońskim męzczyznom zamkniętym w obozach, którzy nie załapali się na studia w collegeu – przedstawiono propozycję – ci, którzy na piśmie zobowiążą się być lojalnymi względem Stanów Zjednoczonych i wykażą chęć wstąpienia do wojska – otrzymali ofertę zaciągnięcia się do specjalnie dla nich stworzonych oddziałów złożonych z Amerykanów pochodzenia japońskiego. Aby oszczędzić im dylematów moralnych związanych ze strzelaniem do innych japonczyków (a przy okazji aby mieć pewność, że nie będą dezertować) obiecano im, że oddziały te nie będą użyte na Pacyfiku tylko zostaną wysłane na front europejski. Okazało się, że jest calkiem sporo chętnych do takiej służby i po roku 1943 w obozach pozostały już tylko kobiety dzieci oraz mężczyźni – albo za młodzi albo za starzy do służby w wojsku – albo tacy, którzy odmówili podpisania deklaracji lojalności i oświadczyli, że się bić za Amerykę nie będą.

Po tym gdy sytuacja na froncie poprawiła się na tyle, że jasne stało sie iż wojna musi się zakończyć zwycięstwem internowanych zaczęto zwalniać. Od roku 1944 stopniowo wychodzili na wolność, na początku 1945 obozy zaczęto zamykać.

Natomiast „japońskie” oddziały armii amerykańskiej posłano do Europy gdzie odznaczyły się wielkim męstwem walcząc – między innymi – pod Monte Cassino.

Po latach internowani zaczęli dochodzić w sądach odszkodować za internowanie. Sądy nigdy nie stwierdziły, że internowanie było nielegalne i nadal stoją na stanowisku, że było uzasadnione okolicznosciami – ale internowanym wypłacono odszkodowanie i w dzisiejszej Ameryce uzyskali status „świętych krów”, które należy w nieskończoność przepraszać.

Google dzisiaj (30 styczeń 2017) umieścił na swojej stronie portet Freda Korematsu – działacza, który procesował się z rządem amerykańskim domagając się odszkodowań za internowanie.

O ile internowani Japończycy są dzisiaj niemal bohaterami narodowymi a działacze, którzy walczyli w sądach o ich zwolnienie trafili do podręczników szkolnych – o tyle nikt, ale to kompletnie nikt nie pamięta i nie chce pamiętać o tych spośród internowanych, którzy postanowili swoją lojalność wobec Ameryki udowodnić czynem – i zaciągnęli się do armii amerykańskiej – aby potem walczyć – i w wielu wypadkach zgninąć lub wrócić kalekami.

Jest to wielka niesprawiedliwość. Ci spośród internowanych którzy walczyć nie chcieli są dzisiaj wzorami cnót obywatelskich a ci, którzy swoj amerykański patriotyzm potraktowali poważnie – są zupełnie pomijani. Nie mają nawet pomnika a Google na ich cześć nie umieścił żadnego znaczka na swojej stronie.

I to jest ta czarna karta w historii Ameryki o której wspomnieliśmy na wstępie.

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Internowanie Japończyków

  1. Marek Lipski pisze:

    Gratuluję analizy. Nowy dekret Prezydenta Trumpa,wzbudził emocje ,nawet w google.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s